Coraz więcej elektroniki w samochodach

Jak obliczyli inżynierowie z niemieckiej firmy produkującej samochody, współczesny pojazd osobowy opleciony jest w środku gęsta siecią przewodów elektronicznych i światłowodów. W aucie klasy średniej jest to ponad trzysta kilometrów długości. Nawet nie ma sensu porównywać tego z samochodami starszymi niż pięć lat, bowiem wtedy kabli elektrycznych był co najwyżej kilometr, góra dwa. Jeszcze trzy lata temu można było się doliczyć około dwudziestu kilometrów okablowania, ale tylko w samochodach z najwyższej półki. Na pytanie, skąd tak wielki postęp w długości przewodów, można odpowiedzieć prosto. Powodem jest rozwój elektroniki w motoryzacji i dosłowne naszpikowanie ich wszelkiej maści czujnikami, procesorami czy innymi układami scalonymi. Aby się wzajemnie prawidłowo komunikowały, niezbędny jest swego rodzaju układ nerwowy samochodu. Dla porównani można dodać, że dzisiejsze najtańsze nowe auto ma w środku więcej mocy obliczeniowej, niż najlepszy komputer sprzed dwudziestu lat. Jest to namacalny dowód na postęp, jaki się w tej dziedzinie dokonał w ostatniej dekadzie. Oczywiście samochody współczesne są bez porównania bezpieczniejsze od swoich poprzedników, co zawdzięczamy głównie elektronice. Wyręcza ona w wielu przypadkach kierowcę z działania i korzystając z o wiele krótszego czasu reakcji, wielokrotnie decyduje za niego na drodze. Można stwierdzić, że dzisiejsze samochody zamieniły się w jeżdżące komputery na kółkach. Troszkę niepokojąca jest myśl, że coraz mniej w nich potrzebny jest człowiek a maszyna coraz częściej zabiera decydujący głos.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.